Piękny biznes – czy wizerunek naprawdę jest aż taki ważny?

Często zdarza mi się projektować logotypy bądź zajmować się identyfikacją wizualną w szerszym kontekście, mniejszych lub większych firm, blogów lub sklepów (przykłady możecie zobaczyć w zakładce >> grafika). Bardzo to lubię, a co więcej uważam, że spośród wszystkich moich działań, te mają największą wagę i powagę. Dlaczego tak myślę i dlaczego uważam, że nie można zaniedbywać strony wizualnej swojego biznesu, opowiadam poniżej!

Nie oceniaj książki po okładce.

Bardzo mi przykro, że jestem tą osobą, która właśnie prawdopodobnie, rozwiewa wiarę w św. Mikołaja, ale większość ludzi ocenia po przysłowiowej okładce (w sumie nawet tej dosłownej – znacie profil kupiłbym tą książkę gdyby nie okładka?). Tak już po prostu jest. Dowody? Może najlepiej pokazać to na swoim własnym przykładzie, a i Wam radzę przeprowadzić mały rachunek sumienia. Ile to razy kupiłam kosmetyk, którego nie potrzebowałam, bo podobało mi się opakowanie? Ile zeszytów, notatników, bo są takie ładne. Droższa kawa/herbata, bo przecież tą śliczną puszkę potem sobie zostawię i wykorzystam! Nawet płaszcz…ma w końcu tak piękną podszewkę. Czasem wolę coś również zamówić online niż kupić stacjonarnie, bo przecież tak ładnie to pakują! Jeśli brzmi to dla Was chociaż trochę znajomo, to uwierzcie – nie jesteśmy tymi dwoma wyjątkami na świecie, które akurat myślą podobnie. Takich jak my, jest większość.

Gotowi? Do startu…START!

Ok, mamy pomysł na działalność, super zajawkę, to jest to. Działamy, produkujemy, pracujemy w pocie czoła, dbamy o firmę niekiedy jak o własne dziecko. W duszy wiemy, że to co robimy jest świetne, a teraz czas ujawnić to światu. Świecie! Zobacz. I niestety niejednokrotnie jest kicha… Niestety realia są dość brutalne. To, że tak bardzo wierzymy w to co robimy, nie świadczy jeszcze o tym, że sukces nadejdzie i że inni też nas docenią i uwierzą. Mamy czasem ułamek sekundy na to, żeby kogoś zatrzymać, zainteresować, przyciągnąć jego uwagę i zaprosić do świata, który tworzymy? Jak to zrobić? W większości przypadków, jest to właśnie obrazek. Odbiorca widzi, zaciekawia się, zagląda do nas, szansa, że już zostanie, skorzysta z usługi – rośnie.

Łamigłówka.

Co to jednak powinno być? Ten obrazek, to coś? Już tłumaczę, mówiąc obrazek, mam na myśli wizualny komunikat, który wysyłamy światu, który mówi “Tak, to ja, zajmuję się tą super fajną rzeczą, mam taki właśnie styl, kiedy mnie odwiedzisz, zobaczysz tego więcej”. Czasem wystarczy minimalistyczna typografia, czasem bardziej rozbudowana ilustracja, czasem gra słów, pokazana w nietuzinkowy sposób. To już łamigłówka, z którą musi się zmierzyć projektant i która jest tak bardzo przecież fascynująca! Mamy przed sobą elementy, nijak nie powiązane ze sobą, które klient przedstawia jako kluczowe i bardzo ważne dla swojej firmy, a my musimy je tak połączyć, wycisnąć z nich tą najważniejszą esencję, w taki sposób, aby patrząc na ten nowy znak, dokładnie było czuć ducha firmy i jej charakter. Brzmi skomplikowanie? Często tak właśnie jest. Ale warto się postarać, bo satysfakcja jest ogromna, kiedy ktoś, kto nie miał pomysłu na siebie od strony wizualnej (przecież nie musi się na tym znać, wystarczy, że stworzył swój super wyjątkowy biznes!), patrzy na swoje logo i często z niedowierzaniem, stwierdza, że to jest to i to jest trafione w punkt.

…a to jeszcze nie koniec!

Czy logo załatwia nam sprawę? Niestety nie jest aż tak łatwo. Chociaż na pewno zdefiniowanie go i określenie, dzięki temu stylistyki i tonu naszej działalności, pomaga. Kiedy już zatrzymamy uwagę odbiorcy, dobrze byłoby go zatrzymać na dłużej. Skoro spodobało mu się, to co prezentujemy, to znaczy, że prawdopodobniej czeka na więcej. Tu więc wchodzi kolejny aspekt – spójność wizerunku. Nikt nie lubi być oszukiwany. Mamy nadzieję na skandynawski minimalizm, a otrzymujemy przaśny folk, zainteresował nas romantyzm przekazu, a tam suche dane. To nie chodzi o to, że któraś stylistyka jest zła – to już jest wszystko kwestia gustu. Chodzi o spójność. Pokaż jaki jesteś i trzymaj się tego! Przecież o to Ci od początku chodziło, żeby pokazać światu właśnie siebie, swój pomysł! Dlaczego tak często się spotykamy z tego typu sytuacjami – mylnych sygnałów i niespełnieniu oczekiwań? Często wkrada się tu po prostu moda. Z trendów trzeba mądrze korzystać. Komponując wizerunek, projektant musi oczywiście dbać, aby klient otrzymał coś na czasie, jednak nie może ślepo kopiować wzorców i kierować się sezonowością. Sezonowe logo i sezonowy wizerunek, sprawdzi się na chwilę, jeśli chodzi natomiast o zbudowanie tożsamości marki na dłużej – tu już trzeba uwzględnić ponadczasowość.

Czy to ma sens?

Pomyślcie sobie o swoich ulubionych markach, sklepach, blogach itd. Jak u nich wygląda kwestia wizerunku? Coś czuję, że dobrze sobie radzą z tymi tematami 😉 Czy to przypadek, że odnieśli sukces? Drogi są różne, oczywiście. Jednak uważam, że to jak zdefiniowali siebie wizerunkowo, wpłynęło na to w dużym stopniu. Nie ma co się oszukiwać, mamy czasy szybkich komunikatów i komunikacji obrazkowej. Możemy nad tym ubolewać, możemy narzekać na to tempo, jednak takie są fakty. Możemy też przybrać tą optymistyczną postawę, która na pewno oszczędzi nam wielu frustracji. Co mam na myśli? Wykorzystać po prostu okoliczności na swoją korzyść! Spełnić oczekiwania i to na 110%, najlepiej jak się da! Oferując przecież produkt, usługę, cokolwiek, musimy wyjść na przeciw odbiorcy – finalnie od niego będzie zależało czy uda się nam osiągnąć cel.

Co ja z tego mam?

Na koniec, podsumowując, odpowiem dlaczego jest to dla mnie tak ważne? Dla mnie, jako projektantki. Wiecie już, dlaczego uważam, że właściciel firmy, nie powinien bagatelizować sprawy, ale jak to wygląda od strony projektanta? Każde takie logo traktuję, nie tylko jako wizytówkę klienta, to również moja wizytówka. Tak, mam zdecydowanie podejście ambicjonalne. Nigdy nie zaproponuję czegoś, do czego nie jestem przekonana w pełni. Mam to szczęście, że przeważnie trafiam na klientów, którzy widzą we mnie również doradcę. Realizowane projekty, zawsze spełniały oczekiwania obu stron. Cieszę się widząc, że zdają egzamin często nawet po latach. Kolejny aspekt to zabawa. Pisałam wyżej o tym, że takie projektowanie to niezła łamigłówka. Łamigłówka ta, to dla mnie rebus, zabawa konwencją, układanka. Uwielbiam je i nie odbieram jako problemu do pokonania, jest to dla mnie po prostu, emocjonująca przygoda. Pośród rzeczy, które sobie cenie w tym procesie jest również nagroda. Nie oszukujmy się. Może jest w tym trochę próżności, ale uwielbiam sytuacje, kiedy widzę zadowolenie po stronie klienta, a już najfajniej jest, kiedy to co zaprojektuję, podoba się również bezstronnym obserwatorom 🙂 Tak więc wygląda to u mnie. Wypieki na twarzy, emocje, zwoje mózgowe na najwyższych obrotach i walka o super efekt…a wydawałoby się, że to tylko niepozorny znaczek… 😉

A jakie Wy macie podejście do strony wizualnej biznesu/bloga/działalności? Zgadzacie się ze mną, że to ważne? A może właśnie macie inne doświadczenia? Podzielcie się koniecznie!

Zastanawiałam się również jakie przykłady mogę Wam pokazać, przy okazji tego wpisu. Oczywiście nie trudno znaleźć nietrafione identyfikacje, ale wiecie co, chyba nie ma sensu się napawać tym, co komuś nie wyszło. Lepiej skupmy się na tym co piękne! Tak więc poniżej kilka przykładów i wizerunków, które zrobiły na mnie pozytywne wrażenie i w dodatku są to polskie marki, mam nadzieję, że i Wam się spodobają!

 

forrestdesign.pl

facebook.com/vanderjewelry

yope.me

veganise.net